Obietnice Tuska vs. Rzeczywistość

Polskie piekiełko, Refkeksje Komentarze są wyłączone

Po ogloszeniu exposé przez Pana Premiera wielu dziennikarzy popadlo w ślepy zachwyt, jaki to Tusk stanowczy i wogóle. Ja nie podzielam tego entuzjazmu, ponieważ te obietnice zostały powtórzone, a jeśli chodzi o zdecydowane dzialania rządu, to każdy kto chociaż troche orientuje się w temacie wie, że na początku kryzysu zaczęto o tym dyskutować.

Co więcej, Tusk przespał czas, kiedy mógł najwięcej zdziałać, ponosząc przy tym niewielkie koszta. Teraz sytuacja wygląda dramatycznie, ponoeważ worek z pieniędzmi skończy się po 2013 roku. Także planowane inwestycje drogowe ukazują, że po 2013 roku nic się specjalnie nie zmieni.

Lepiej już było, Europa jest ofiarą budowy Superpaństwa, bez Superkontroli. To nie wina Greków czy Włochów, to wina ślepej wiary w integrację polityczną, bez uwzględnienia uwarunkowań gospodarczych.

Wszystko wskazuje na to, że dojdzie do kolejnej fali prywatyzacji, aby łatać coraz to większe dziury, Młodzi ludzie zostaną wyłączeni z szans na normalną przyszłość. Społeczeństwo się starzeje, więc problemy bedą się nawarstwiać.

Szkoda tylko, że wszystkie partie udają, że nic złego się nie dzieje. W 2005 czy 2007 r. jeszcze troche merytorycznie dyskutowano, teraz nikt się w to nie bawi. Media nie spełniają swojej roli, są bardziej stroną w konflikcie, aniżeli rzecznikiem społeczeństwa.

Lepiej już było, teraz pytanie brzmi: jak źle będzie?

Stracone pokolenie, czy wiosenna depresja?

Refkeksje Komentarze są wyłączone

W tym tygodniu można było natrafić w sieci na dość ciekawą informację: otóż wyjątkowo w tym roku bardzo dużo młodych ludzi w wieku do 25. lat nie może znaleźć pracy. Wydawało by się dziwne, że gdy w nadwiślańskim kraju od ponad 20. lat kwitnie kapitalizm i wszystkim powinno żyć się lepiej. Jednak z przykrością tak nie jest. Zastanawiam się czy nasze państwo myśli o swoich obywatelach, czy tylko rządzący myślą o własnych czterech literach?

Wydaje mi się, iż główny polski problem polega na braku postrzegania rzeczywistości w szerszym spektrum. Oddzielnie mówimy o emeryturach, oddzielnie o szkolnictwie czy służbie zdrowia. A przecież to wszystko działa na zasadzie naczyń połączonych i nie wolno ich od siebie oddzielać. Oddzielając popełniamy nie tylko zbrodnię myślową, ale także faktyczną: ludzie nie widzą praktycznych problemów a debatujemy o sprawach drugorzędnych!

Jak to się ma do obecnego pokolenia dwudziestoparolatków? Wydaje mi się, że bariera dzisiaj jest o wiele większa niż jeszcze 10. lat temu. Ludzie młodzi mają przed sobą perspektywę niemal dożywotniego kredytu mieszkaniowego, gdzie nie warto mieć dzieci i w ogóle nic się nie opłaca. To powinno być martwiące nie tylko dla tych młodych, ale także dla ich rodziców: kto będzie zarabiał na ich emerytury?

Albo więcej: po co państwo polskie rabuje obywateli, aby edukować tych młodych, jeśli ci nie będą mogli wykorzystać nabytych talentów (tj. wykształcenia)? Nasuwa się pytanie: to po co uczyć, skoro ta nauka okazuję się zwykłą sztuką dla sztuki?

Jako, że jestem przedstawicielem tegoż pokolenia, uznaje problem za dość poważny. I nie chodzi tylko o moją osobistą sytuację. Złośliwi mogą zawsze stwierdzić, że dopadła mnie przedwiosenna depresja. Ale nawet takie stwierdzenie nie leczy wykazanych problemów.

A stwierdzenie, że liczy się tylko tu i teraz ze strony Pana Premiera wydaje mi się niezadowalające, biorąc pod uwagę iż on i wielu jemu podobnych polityków mydli nam od ponad dwudziestu lat oczy, niebędący zdolnymi do rozwiązania jakichkolwiek problemów a kierując naszą całą uwagę na błahe sprawy. Kiedy nastąpi przebudzenie całego narodu?

Czemu w Polsce się nic nie opłaca? Bo to Polska?

PS. Czekam na sugestie, które pomogą mi rozwinąć ten wątek.

WP Theme & Icons by N.Design Studio
Aktualności RSS Komentarze RSS Zaloguj się