Stracone pokolenie, czy wiosenna depresja?
Refkeksje Komentowanie nie jest możliwe
W tym tygodniu można było natrafić w sieci na dość ciekawą informację: otóż wyjątkowo w tym roku bardzo dużo młodych ludzi w wieku do 25. lat nie może znaleźć pracy. Wydawało by się dziwne, że gdy w nadwiślańskim kraju od ponad 20. lat kwitnie kapitalizm i wszystkim powinno żyć się lepiej. Jednak z przykrością tak nie jest. Zastanawiam się czy nasze państwo myśli o swoich obywatelach, czy tylko rządzący myślą o własnych czterech literach?
Wydaje mi się, iż główny polski problem polega na braku postrzegania rzeczywistości w szerszym spektrum. Oddzielnie mówimy o emeryturach, oddzielnie o szkolnictwie czy służbie zdrowia. A przecież to wszystko działa na zasadzie naczyń połączonych i nie wolno ich od siebie oddzielać. Oddzielając popełniamy nie tylko zbrodnię myślową, ale także faktyczną: ludzie nie widzą praktycznych problemów a debatujemy o sprawach drugorzędnych!
Jak to się ma do obecnego pokolenia dwudziestoparolatków? Wydaje mi się, że bariera dzisiaj jest o wiele większa niż jeszcze 10. lat temu. Ludzie młodzi mają przed sobą perspektywę niemal dożywotniego kredytu mieszkaniowego, gdzie nie warto mieć dzieci i w ogóle nic się nie opłaca. To powinno być martwiące nie tylko dla tych młodych, ale także dla ich rodziców: kto będzie zarabiał na ich emerytury?
Albo więcej: po co państwo polskie rabuje obywateli, aby edukować tych młodych, jeśli ci nie będą mogli wykorzystać nabytych talentów (tj. wykształcenia)? Nasuwa się pytanie: to po co uczyć, skoro ta nauka okazuję się zwykłą sztuką dla sztuki?
Jako, że jestem przedstawicielem tegoż pokolenia, uznaje problem za dość poważny. I nie chodzi tylko o moją osobistą sytuację. Złośliwi mogą zawsze stwierdzić, że dopadła mnie przedwiosenna depresja. Ale nawet takie stwierdzenie nie leczy wykazanych problemów.
A stwierdzenie, że liczy się tylko tu i teraz ze strony Pana Premiera wydaje mi się niezadowalające, biorąc pod uwagę iż on i wielu jemu podobnych polityków mydli nam od ponad dwudziestu lat oczy, niebędący zdolnymi do rozwiązania jakichkolwiek problemów a kierując naszą całą uwagę na błahe sprawy. Kiedy nastąpi przebudzenie całego narodu?
Czemu w Polsce się nic nie opłaca? Bo to Polska?
PS. Czekam na sugestie, które pomogą mi rozwinąć ten wątek.


