Obietnice Tuska vs. Rzeczywistość

Polskie piekiełko, Refkeksje Komentarze są wyłączone

Po ogloszeniu exposé przez Pana Premiera wielu dziennikarzy popadlo w ślepy zachwyt, jaki to Tusk stanowczy i wogóle. Ja nie podzielam tego entuzjazmu, ponieważ te obietnice zostały powtórzone, a jeśli chodzi o zdecydowane dzialania rządu, to każdy kto chociaż troche orientuje się w temacie wie, że na początku kryzysu zaczęto o tym dyskutować.

Co więcej, Tusk przespał czas, kiedy mógł najwięcej zdziałać, ponosząc przy tym niewielkie koszta. Teraz sytuacja wygląda dramatycznie, ponoeważ worek z pieniędzmi skończy się po 2013 roku. Także planowane inwestycje drogowe ukazują, że po 2013 roku nic się specjalnie nie zmieni.

Lepiej już było, Europa jest ofiarą budowy Superpaństwa, bez Superkontroli. To nie wina Greków czy Włochów, to wina ślepej wiary w integrację polityczną, bez uwzględnienia uwarunkowań gospodarczych.

Wszystko wskazuje na to, że dojdzie do kolejnej fali prywatyzacji, aby łatać coraz to większe dziury, Młodzi ludzie zostaną wyłączeni z szans na normalną przyszłość. Społeczeństwo się starzeje, więc problemy bedą się nawarstwiać.

Szkoda tylko, że wszystkie partie udają, że nic złego się nie dzieje. W 2005 czy 2007 r. jeszcze troche merytorycznie dyskutowano, teraz nikt się w to nie bawi. Media nie spełniają swojej roli, są bardziej stroną w konflikcie, aniżeli rzecznikiem społeczeństwa.

Lepiej już było, teraz pytanie brzmi: jak źle będzie?

Trudna przyjaźń

Polskie piekiełko Komentarze są wyłączone

Analizując obecne wydarzenia nie sposób ominąć konfliktu pomiędzy „ziobrystami” a „kaczystami” w kręgach PiS. Na ten temat można dużo rzeczy napisać, ja zechcę się skupić na tych, które moim zdaniem wydają się być najistotniejsze. Przede wszystkim należy odnieść się do koronnego tematu debaty, iż chodzi o kolejne już przegrane wybory. Dlatego należy od nich zacząć.

Tak więc faktycznie szóste wybory, jednak na różnych szczeblach, stąd wyliczanie ich jest bezcelowe – samorządy mają swoją logikę i de facto względem komitetów wyborczych wyborców, to wszystkie partie są przegrane. Następnie jeśli chodzi o parlamentarne, to faktycznie drugie przegrane wybory, ale uwielbiany przez prezesa Fides i Orban byli bardziej także cierpliwi. W kwestii wyborów prezydenckich PiS i jego kandydat pokazali niebezpieczny potencjał którym dysponują. Natomiast wybory europejskie, z racji na dość niską frekwencję jak i realny niewielki wpływ PE na spawy Polski jak i ogólnie niską świadomość społeczeństw europejskich („second order elections”) należy traktować równie mało miarodajnie. Fakt faktem, że Tuskowi i PO udało się coś, czego nikt w Polsce po 1989 nie dokonał. Jednak nie jestem pewien, czy miałby to być aż tak wielki powód do smutku.

PiS wygrywając wybory, najpewniej stworzyła by słaby rząd (w sensie  niestabilnej koalicji lub rząd mniejszościowy) lub została by ograna przez wszystkie inne partie i w końcu i tak rząd budowała by PO z SLD. Jeśli brakuje aż tylu procent, to nie warto wygrywać. W tym wypadku nie ma czego żałować. Gdy przypomnimy sobie PJN to jedna z pierwszych spekulacji była taka, że miała ona dla PiS stać się przyszłym partnerem koalicyjnym, który zgarnął by wyborców z centrum. Szybko okazało się, że był to nietrafiony projekt polityczny.

Teraz doszło do poważnej konfrontacji, pomiędzy szefem Jarosławem a wiernym poddanym i współtwórcą sukcesu PiS – Zbigniewem Ziobrą i jego poplecznikami. Podejrzewam, że obaj panowie kierują się innymi motywami – JK myśli o byciu drugim Orbanem a Ziobro jest więźniem własnych ambicji i może poprzez europejską perspektywę, zmienił swój punkt widzenia. Niewątpliwie uważam, że Ziobro zasługiwał na rozmowę w cztery oczy z prezesem, zanim się to wszystko zaczęło – niezależnie od tego, czy miałby pozostać w partii czy nie. Po prostu zasłużył!

Biorąc pod uwagę polityczną konstelację, wydaję się być niemal oczywistym, iż miejsce ziobrystów jest na prawo od PiS. To oznacza, że PiS musiałby się przestawić bardziej na centrum, co biorąc pod uwagę dość ciekawych nowych parlamentarzystów wydaję się być możliwym. Szkoda tylko, iż musieliśmy oglądać ten smutny spektakl. Tusk i PO nie popełnili tego błędu. Nawet jeśli dochodziło do eliminacji przeciwników politycznych pretendujących do tronu króla, to działo się to po cichu i z możliwie najmniejszym udziałem mediów. PiS ciągle narzeka na media, a one nie chcą się zmienić. Skoro media nie chcą się zmienić, to może warto poznać metody ich gry? Przecież sukces Palikota przede wszystkim opiera się na mediach!

Nie mam pretensji do Kaczyńskiego, że wyrzucił Ziobrę. Wszak to jego partia, ale wiąże się z tym niebezpieczeństwo, że PiS stanie się marginalną partią niczym SLD. Chyba nie był to najlepszy moment. Inna sprawa, że postacie jak Błaszczak czy Hofman sprawiają, że nie mam ochoty ich oglądać. Są tacy jednowymiarowi, nudni. Brakuje im czegoś. A to w medialnej polityce poważny błąd!

 

Mam nadzieję, że Ziobro budując swoje ugrupowanie nie zacznie nam opowiadać jaki ten Kaczyński niedobry, tylko zaoferuje coś nowego Polakom. Należy pamiętać, że wiele akcji za które PiS jest krytykowany to poniekąd skutek działań ministra sprawiedliwości z rządów 2005-07. Podobnie PiS będzie miał może w końcu szanse przebić się ze swoją analizą minionych czterech lat rządów, bo ostatnie wydarzenia przykryły naprawdę ważne tematy. Pomimo różnic lepiej dla Polski będzie, jeśli mimo wszystko przyjaźń zostanie i w odpowiednim momencie będzie można przejąc ster losów Polski wspólnie – vide Fides + Jobbik?

Dlatego skupmy się na rzeczach ważnych: gdzie jest Tusk i jak żyć? A to czy pytania będzie zadawać sam PiS czy także z ludźmi od Zbyszka to kwestia o wiele mniej istotna.

WP Theme & Icons by N.Design Studio
Aktualności RSS Komentarze RSS Zaloguj się