Polski magiczny trójkącik

Polskie piekiełko Komentowanie nie jest możliwe

W obliczu co jakiś czas pojawiającego się tematu – tj. możliwości podjęcia szerszej współpracy przez partie prawicowe RP (PO, PiS) z byłymi komunistami (SLD, Lewica) – coraz bardziej na znaczeniu przybiera moja koncepcja polskiego politycznego trójkąta, który od 2007 roku jest odzwierciedleniem sił politycznych w naszym Sejmie. Wykorzystując prosty program graficzny stworzyłem poniższą grafikę, aby było łatwiej analizować moje wywody.

Jak widać, uwzględniłem także PSL, który wspólnie z PO tworzy rząd. Niewątpliwie w obecnym momencie, można śmiało mówić o polaryzacji polskiej sceny politycznej i wytworzenia się trzech bloków, które pozwolę sobie krótko skomentować:

a) blok liberalno – obywatelski – skupia głównie wyznawców idei propagowanych przez PO, jak na razie większość stanowią obietnice aniżeli osiągnięcia. Jednak czekamy! Należy wspomnieć jakie tło ma ten blok, głównie należą do niego byli KLDowcy i członkowie UW. Jest też kilku “skoczków” politycznych, co szczególnie przy partiach prawicowych nie dziwi, a niewątpliwie za taką ma się ten blok. Czy jest to partia prawicowa? No cóż w dzisiejszych czasach takie określenia, to raczej nic nie znaczące frazesy, ponieważ pewne granice się zatarły. Należy więc przyjąć, że jeśli się za taką partię uważają, to trzeba to zaakceptować. Tym bardziej, że nie odcinają się od kościoła, i wielu z działaczy ma chlubną “Solidarnościową” przeszłość.

b) blok konserwatywno – ludowy(?) – nazwa tego bloku wskazuje już typowo na prawicowe poglądy, nie dziwi więc fakt, że bardzo ważny element stanowi wiara katolicka oraz uznanie dla władz kościelnych. W przeciwieństwie do pierwszego bloku, tutaj widać pewną nieufność względem innych, co niekoniecznie musi być rozumiane jako cecha negatywna. W dużej mierze, o ile nie w większości, blok ten stanowią ludzie o poglądach prawicowych, niekoniecznie nakierowani na własne zyski, kochający swoją ojczyznę i będący bardzo żarliwymi patriotami. Partią, która obecne jest liderem tego bloku to PiS, który w wielu wypadkach wypełnia lukę po AWSie i przejął jego potencjalny elektorat. W wielu wypadkach zwolennicy tego bloku są niezadowolenie z nierozliczenia się z przeszłością, co ciągle wracające jak bumerang “dzikie lustracje” zdają się potwierdzać.

c) blok lewicowy – głównie skupia byłych działaczy PZPRu i jej kontynuatora tj. SLD, obecnie także należy zaliczyć, po zmianach i erozji lewicy, SDPL oraz oczywiście UP. Poglądy lewicowe są uzupełnione dodatkowo wsparciem byłego polskiego establishmentu, oraz dążenie do tego, aby się zjednoczyć i znów być silną partią zdolną do rządzenia.

Oczywiście poza tymi trzema blokami, na polskiej scenie istnieją także inne, mniejsze leżące na peryferiach bloczki, zechcę je także krótko scharakteryzować. Nie robiłbym tego, gdyby nie to, że potencjalny elektorat tych partii może przysporzyć dodatkowego poparcia ww. blokom, dlatego ewidentnie “duzi” zabiegają i będą zabiegać chociaż o część elektoratu. Dzięki krótkiej charakterystyce, będziemy w stanie określić, którzy z tych dużych bloków mają wspólne cele i ewentualną możliwość porozumienia.

partie chłopskie, rolników:

PSL – uznająca się za partię chłopską i reprezentującą interesy rolników. Tak wspaniale reprezentowali interesy tej grupy, że społeczeństwo zaufało innej partii, jaką jest: Samoobrona, która z zazdrości do przywilejów władzy i możliwości nepotyzmu, również chciała skorzystać. Niewątpliwie obecność tej drugiej w Sejmie, sprawiła, że polityka polska stała się ciekawsza i barwniejsza, powstały nawet dzieła artystyczne, związane z etosem członków tej partii: np. utwór zespołu Big Cyc: “Złoty warkocz”. Jak dla mnie obie partie niewiele się różnią od siebie. Mają parcie na stołki i przywileje. Los rolników jest im co najmniej obcy. PSL w przeciwieństwie do partii p. Leppera jest bardziej wyważony, i dzięki temu jest w sejmie, a Samoobrona RP nie. Jednakże poprzez obecność takich partii w sejmie, polityka jest trudniejsza i bardziej polega na robieniu geszeftów, aniżeli realizacji własnego programu, jak ma to miejsce szczególnie w wypadku koalicji PO i PSL.

partie (skrajnie?) prawicowe:

LPR – podobnie jak Samoobrona, dostała pocałunek śmierci od Jarosława Kaczyńskiego, co jest niewątpliwym sukcesem. Niezbyt lubiana, za jasne stawianie sprawy, szczególnie przez media. No coż, widocznie nie można mieć własnego zdania na temat związków homoseksualnych jak również stanowczej polityki wobec Niemiec czy krytyka “braci starszych w wierze”. W mojej ocenie, do klęski tej partii przyczynił się ojciec T. Rydzyk, który wolał postawić na partię pewniejszą i większą – PiS. Trzeba przyznać, że niektóre pomysły Giertycha jako MEN były dobre: np. wycieczki śladami polskiej historii – ale trzeba było je uwalić, bo nie był to pomysł PO.

PRP – partia byłego marszałka Jurka, równie skrajna jak LPR a może i bardziej. Powinniśmy się cieszyć, że takie ugrupowanie opuściło skrzydła partii Jarosława Kaczyńskiego, bo inaczej groziła by jej radykalizacja w prawo, ze swoimi poglądami.

Teraz, dopiero po przedstawieniu sytuacji obecnej, zechcę przejść to owego, tytułowego trójkącika. Ujęte zostały one w trójkącie, ponieważ w mojej ocenie, wiele je łączy i wzajemne (przyjazne) relacje są możliwe. Niekoniecznie w formie koalicji, ale jednak.

Nasze partie polityczne obecne w parlamencie wbrew pozorom mają więcej wspólnego, aniżeli się nam wydaje. Moje ujęcie za pomocą figury geometrycznej, tym bardziej powinno nam pomóc zobrazować wygląd tych (możliwych) relacji. W tym wypadku wszystkie bloki – PO, PiS i SLD mogą i są w stanie ze sobą współpracować. Po niespełna dwudziestu latach oskarżenie o współpracę z “komuchami” – tj. lewicą nie jest nawet taką obelgą i ze względów czysto realno-politycznych jak najbardziej dopuszczalne i czasem konieczne.

W tej kwestii osobiście jestem makiawelistą i liczą się dla mnie pozytywne efekty dla Polski a koszta z tym związane, wynagradzają zyski. Polityka to nic innego, jak bilans zysków i strat, i podejmowanie decyzji maksymalizujących efekt (zysk, wygraną) a minimalizujących koszta, ale te są zawsze jakieś. Nie ma nic za darmo! Nawet żeby dostać po głowie, trzeba sobie zasłużyć.

Dlatego tym bardziej uważam, iż jeszcze całkiem niedawno (np. rok 2005) współpraca prawicy i lewicy była nie do pomyślenia. Jednak w obecnej konstelacji jest to sposób na to, aby Polska nie stała w miejscu, i może być to droga, do nieco okrężnego rozliczenia się z historią – jeśli partie/bloki zacieśnią współpracę, to będą gotowe na wzajemne kompromisy, polska polityka nabierze świeżości i nowego wymiaru. Może wtedy skończy się tak niski poziom polityki jak ostatnio można zaobserwować. Będzie co najwyżej walka na argumenty, a nie na pomówienia i wzajemne oskarżenia. Mam dość burz w szklance wody o nic, jak od czasu do czas ma to miejsce – np. w kwestii aborcji czy innych “gorących” tematów, gdzie same media je specjalnie czynią tematem tabu, zamiast zwrócić uwagę na naprawdę ważne kwestie.

Przedstawiana przeze mnie koncepcja daje zarówno stronie rządowej jak i opozycji możliwość artykulacji potrzeb rozwiązania w danej sytuacji istotnych kwestii – czyli słynne “input & output”, czego owocem mogą być konkretne rozwiązania legislacyjne. Do tej pory, politycy nasi się kłócili i niewiele efektów takiej “pseudo-debaty” publicznej widzieliśmy, co najwyżej jakiś pozew w sądzie o naruszenie dóbr osobistych… Paranoja i brak klasy!

W tej części zechcę nieco dokładniej przybliżyć / porównać cechy wspólne i różnice pomiędzy partiami obecnymi w polskim parlamencie. Dopiero wtedy będzie jasne o co chodzi z tymi blokami i trójkątem. Dla każdej możliwej konfiguracji, dałem swoją punktową ocenę od 1 do 3 punktów, gdzie 1. oznacza najsłabszą konfigurację a 3. teoretycznie najlepszą.

1. PO – PSL (1,5 pkt)

Choć zdają się być zgodną koalicją, to w mojej ocenie obie partie mają najmniej wspólnego ze wszystkich pozostałych. Ich programy jak i idee są wręcz skrajnie różne, i żadne z nich (ugrupowań) nie będzie w tym “związku z rozsądku” ani zadowolone, ani w stanie realizować swoje najambitniejsze obietnice. Wskaże kilka przykładów, które ewidentnie ukazują diametralne różnice. Na plus dla nich (za to 0,5 pkt) jest to, że większość brudów piorą za zamkniętymi drzwiami.

Takie rzeczy jak: ordynacja wyborcza większościowa, poważne zmiany w KRUS, nepotyzm, podatek liniowy różnią chyba najbardziej obie partie. Koalicja liberalno – chłopska to jedna wielka mrzonka, która raczej jest kłamstwem, PSL to hamulec Platformy, na który wcześniej czy później liberałowie zwalą winę, za brak widocznych i spektakularnych sukcesów.

2. PO – PiS (3 pkt)

Oczekiwana, w chwili obecnej niedoczekanie. Obie partie mają podobną genezę i naprawdę jest wiele punktów wspólnych, które łączyły gdy byli wspólnie w opozycji. Wskutek wzajemnego zwalczania oddalili się od siebie. A szkoda. Ale chyba to typowe dla prawicy.

Wspólne zdanie co do istoty historii, czy byłych SBków, sprawiedliwości, walki z korupcją.

3. PO – SLD (2,5 pkt)

To nie jest podchwytliwe. Widoczne już były zaloty PO do SLD, jednak PO ma to do siebie, że lubi w związku dominować, z kolei SLD ma jeszcze swoje sny o potędze, i w przeciwieństwie do PSL umie się cenić. Nie dziwi więc, że lewicowy rząd prof. Belki, rozważał wprowadzenie podatku liniowego.

Co łączy: podejście do przeszłości w wersji light, walka z “kaczyzmem”, możliwość zmiany istotnych ustaw, bez pytania prezydenta o zdanie. Dla obu korzystne, jednak SLD nie lubi być tym drugim.

4. PiS – SLD (2,5 pkt)

Tutaj kwestie socjalne i solidarność społeczna – typowe raczej dla partii lewicowych łączą. Łączy także utracona władza i chęć jej odzyskania. W moim odczuciu PiS powinien wykorzystać szansę, i wspólnie z SLD pokazać, że Jedyna Słuszna Partia, nie zawsze ma rację. Dodatkowo SLD ma o wiele większe zaplecze i doświadczenie od PiS w polityce, co można użyć przeciw platformie. Oczywiście dzieli przede wszystkim historia i podejście do KK.

Raczej bardzo jawna współpraca, obu blokom nie na rękę, jednak cicha i skonkretyzowana współpraca, może przynieść wymierne efekty. W ten sposób PiS mógłby udowodnić i wręcz twierdzić, że on był i jest otwarty na propozycje liberałów, jednak oni nie są zdolni do dyskusji i chcą jedynie przeforsować własne pomysły. Z pewnością zacieśnienie współpracy obu bloków byłoby bardzo ciekawe. Jednak nie wiem ile jeszcze przyjdzie nam czekać, aby tego doświadczyć.

5. PiS – PSL (2 pkt)

PiS lubi (a kto nie) być na pierwszej pozycji, jednak potrzebuje wsparcia. PSL jako koalicjant ma jedynie szansę rządzić – nigdy jako rozgrywający. Partia chłopska cechuje się niezwykłą gibkością w dostosowywaniu do koalicjanta, dlatego PiS, reprezentujący konserwatywne poglądy, wydaje się wręcz jednym z naturalniejszych możliwych koalicjantów. PSL interesują stołki, PiS pokazał, że jest je gotów dać za zwykłe poparcie. Jednak konserwatyści powinni uważać, bo Pawlak i jego koledzy, są trochę mądrzejsi od Endriju i tak łatwo z nimi nie będzie, jakby się mogło wydawać.

6. SLD – PSL (2 pkt)

Lewica ma już duże doświadczenie z ludowcami, więc gdyby obie partie były odpowiednio silne, nie dziwiłoby powstanie koalicji. Jednak jak widać apetyt ludowców wzrósł, a siła lewicy osłabła. Więc w najbliższym czasie nie dojdzie do zacieśnienia więzi.

Jak widać, moim zdaniem tylko trzy warianty są najbardziej znaczące (jednocześnie są największym wyzwaniem):

* PO – PiS (3 pkt)
* PO – SLD (2,5 pkt)
* PiS – SLD (2,5 pkt)

Jak to ma się do przedstawionego trójkąta? Że partie przyssawkowe, jaką w tej chwili jest PSL są mało znaczące i nie gwarantują stabilnej większości, najprawdopodobniej PSL oberwie przy następnych wyborach i może brylować w granicy progu wyborczego. Niewątpliwym katalizatorem oceny działań obecnego parlamentu, będą w pierwszej kolejności wybory do Parlamentu Europejskiego, i to one będą na swój sposób punktem wyjściowym do dalszej strategii wszystkich tych partii.

Niewątpliwa polaryzacja i uformowanie się naszej sceny politycznej trwało trochę czasu. Widać wyraźnie, że trzy partie, które zaliczyłem do bloków, nawet samodzielnie mają (teoretycznie) odpowiednie zaplecze ekspertów, doradców aby rządzić czasem nawet i bez koalicjanta! Jest to moim zdaniem przełom i postęp w polskiej polityce, bo właśnie w mojej ocenie, to rozdrobnienie polityczne lat 90. znacznie utrudniło rozwój Polski.

Ponadto gra “w trójkącie” daje prawdziwą większość, która pozwala chociażby do odrzucania Prezydenckiego weta – w chwili obecnej PO wraz ze swoim koalicjantem nie mają wymaganych 3/5 głosów! W przedstawianych przeze mnie wariantach, tylko partie mające swój “wierzchołek” w trójkącie liczą się tak naprawdę! Dlatego moje oceny nie są przypadkowe.

Ja osobiście jestem zwolennikiem systemu większościowego, jednak mamy system proporcjonalny który wymaga budowania koalicji. Skoro już mamy jakiekolwiek budować, to niech to będą stabilne, zdolne do rządzenia przez całą kadencję.

W tym artykule chodzi o to aby znaczna większość decydowała o losach Polski a nie przypadkowe koalicje, i koalicjanci, którzy tylko myślą o swoich korzyściach a nie odpowiedzialności za rządzenie państwem. W tak kruchej konstelacji, najczęściej zwala się winę na innych: koalicjanta, opozycję, media czy prezydenta. Mając stabilną większość tylko rządzić! Ale czy nie jest tak, że przypadkiem ktoś się boi odpowiedzialności?

PO jako wybawca

Polskie piekiełko Komentowanie nie jest możliwe

Po upływie roku i możliwości obiektywnej oceny działań rządu p. Donalda Tuska, można spróbować w jakiś sposób ocenić jego działalność.

Naturalnie w trakcie wyborów w 2007 roku, wielokrotnie powtarzano, że PO wybawi nas od “kaczystowskiego” reżimu i terroru, że będziemy szczęśliwsi i zamożniejsi. Jakże niemożna było się oprzeć tym pięknym obietnicom i nie uwierzyć? Wszyscy obrońcy obecnej ekipy rządzącej zgodnie podkreślają, iż rok czasu to mało, ciągle im przeszkadza jak nie PiS to prezydent. Bardzo piękne ogólniki, które może i rozumiałbym na samym początku działalności tej “ekipy marzeń”, jednak teraz chciałbym się skupić na pewnych efektach jej działań.

To co mnie drażni w wypowiedziach polityków (zarówno opozycji jak i koalicji), jest fakt, że w wielu wypadkach upraszczają sytuację i posługują się ogólnie przyjętymi sloganami np. “prywatyzacja”, zamiast podjąć rzeczową dyskusję. Z mojej obserwacji także media, nie są szczególnie zainteresowane merytoryczną, konkretną dyskusją – im nawet jest na rękę, aby rzucać proste slogany i jeszcze bardziej skonfliktować obie strony – w myśl zasady: dobry news to zły news!

Wielokrotnie karmieni mleczkiem z napisem, że PO nas wybawi od PiSu może doprowadzić w pewnym momencie do obstrukcji, gdy społeczeństwo się zorientuje, jak bardzo dali się zwieść i zostali oszukani. Przecież w roku 2005 obie nasze “prawicówki” – PO i PiS wydawały się stać bardzo blisko siebie i być wręcz naturalnymi koalicjantami. Co się zmieniło przez 3. lata, że już tak nie jest?

Doszło do radykalizacji w obu obozach, pozostawiono nam wybór: albo albo. Partie, które wspólnie mogły zmieniać Polskę na lepsze, stały się zagorzałymi wrogami, jak Kargul mówi nie, to Pawlak (bez podtekstów do obecnych ministrów) mówi tak. Wiele już pisano, dlaczego wymarzona koalicja w 2005 roku nie powstała, i moim zdaniem właśnie wybory 2005 roku, są swoistym punktem wyjścia dla obecnej sytuacji politycznej w naszym kraju.

Brak porozumienia, bądź odwagi do przejęcia wspólnie z PiS władzy, doprowadziło do wykrwawienia się PiSu, który jako partia wygrana miał obowiązek stworzyć rząd i zapewnić mu odpowiednie poparcie. Najprawdopodobniej poszło o szczegóły, wynik wyborów prezydenckich jak i parlamentarnych był dla PO poważnym ciosem, jednak trzeba przyznać, że stosunkowo obronną ręką PO wyszło z tej opresji – być w opozycji jest zawsze łatwiej, jednak rozczarowanie po przegranej, może prowadzić do wewnętrznych konfliktów.

PiS musiał (?) podjąć współpracę z LPR i Samoobroną, które należy określić jako skrajne. Jednak moim skromnym zdaniem, prezes Kaczyński wykazał się geniuszem i odwagą: zamiast prosić na kolanach PO by wspólnie rządzili, pokazał im, że jak nie to nie. Dodatkowo, poprzez wybory w 2007 r. ww. element wywrotowy pozostał poza parlamentem i doszło do krystalizacji sceny politycznej, za co Tusk i cała Polska powinni Kaczyńskiemu pomnik postawić: im mniej graczy w parlamencie, tym sytuacja bardziej przejrzysta i przewidywalna. Oczywiście w moim odczuciu jest jeszcze jedna partia, która powinna być poza parlamentem. Aby nie wymieniać jej z imienia, nazwę ją “prostytutką” polityczną, która każdemu chętnie da, w zamian za pewne korzyści…

Poprzez wcześniej wspomnianą radykalizację jak i wzajemne zwalczanie obu dużych partii politycznych nie do pomyślenia jest fakt, aby w najbliższym czasie oba obozy podjęły rzeczową współpracę – chyba obu obozom brakuje “Polityki miłości”, tym bardziej że obie partie są raczej jako katolickie – czyżby to potwierdzało w pewnym stopniu moją tezę o pewnej polskiej katolickiej obłudzie? Chyba miłowanie w polityce i w życiu prywatnym obu partii różni się zasadniczo, i główna idea miłości politycznej to “miłuj bliźniego, aż koszulę zedrzesz z niego…”.

Jeśli przyjmiemy tezę, że PO to ta dobra partia, to teraz należy się rozprawić z pewnymi mitami, które są nam ciągle powtarzane, efekty pracy są faktycznie mizerne. Oczywiście rok to za mało na realizację całości, ale w moim odczuciu, PO specjalnie nie różni się od PiS, nawet może wypada trochę gorzej.

Platforma obiecała nam wiele rzeczy, zechcę się odnieść do tych, które w moim odczuciu były możliwe do zrealizowania w ciągu okresu, odkąd mamy ten “cudowny” rząd. Bardzo ciekawe i ważne, jest zestawienie obietnic wyborczych na stronie Tuskwatch.pl.

1. przyśpieszenie wzrostu gospodarczego – faktem jest, iż kryzys gospodarczy to nie wina ani pis ani po, jednak jego widmo było widoczne już wcześniej – około lipca 2007 r. robiło się coraz głośniej, tylko jeszcze wtedy nie było to tematyzowane. Jednak cóż to jest dla specjalistów, których jak mniemam PO ma pod dostatkiem. Dlatego powinni się zająć zabezpieczeniem wzrostu gospodarczego, po objęciu władzy, przecież w MF mają specjalne organy, które monitorują sytuację na bieżąco. Kroków jak widać nie poczyniono w tym kierunku. Pewnie dla tego, że o wiele łatwiejsza jest polityka sukcesu, aniżeli walki z ew. kryzysem. Będąc w opozycji PO zarzucało, że PiS nie wykorzystuje odpowiednio wzrostu, że brak pewnych rozwiązań legislacyjnych – skoro problemy były już w opozycji widoczne, dlaczego w krótkim czasie po objęciu rządów, nie podjęto odpowiednich działań?

2. budowa nowoczesnych dróg i autostrad – nie trzeba być specjalistą, aby stwierdzić, iż jest to jeden z bardzo istotnych priorytetów i ważny z wielu względów: napędza koniunkturę, daje zatrudnienie, zwiększa konkurencyjność naszego kraju, ważny element, przy organizacji takich imprez jak EURO2012 czy też łatwiejszy do zrealizowania teraz, bo przecież są fundusze europejskie. Jak to ujął niedawno MI Grabarczyk> autostrad się w sklepie nie kupuje. Pełna zgoda, ale za to się podpisuje umowy i zmienia procedury tak aby cały proces papierkowy był prowadzony szybciej. Jednak nie słyszałem o jakichś specjalnych zmianach. Dodatkowo kwestia GDDKiA, którą skontrolował NIK powinna być bardziej nagłośniona i zbadana przez pana Tuska – nie wierzę, że Polacy nie poparli by zwiększenia zatrudnienia, aby tylko mieli więcej autostrad. Efekty mizerne, a koszta niestety rosną. Szkoda, bo teraz w trakcie recesji – wiele firm, chętnie by robiło cokolwiek, aby nie musieć wstrzymywać swojej pracy.

3. likwidacja NFZ & bezpłatny dostęp do opieki medycznej – nie rozumie jednego, po co co średnio 6. lat zmieniać radykalnie system ubezpieczeń zdrowotnych. Propozycja AWS-UW tj. kasy chorych były ciekawym rozwiązaniem. Jednak system został scentralizowany w formie molocha. Wobec czego co do likwidacji NFZ mógłbym poprzeć jednak jaka alternatywa? O wiele łatwiej niszczyć niż tworzyć? Do tej pory nie słyszałem żadnej propozycji. Jeśli chodzi o bezpłatny dostęp do opieki medycznej, to rzekomo taki nam konstytucja i ustawy gwarantują? Z pewnością kwestia zdrowia jest ważna, jednak decyzje w tej materii podejmowane, muszą być zgodnie, poprzez wszystkie partie w parlamencie podejmowane, tak aby nie było, że za kilka lat znowu ktoś wymyśli, nowy lepszy system. Szkoda, że się nie zastanawiamy, jak ulepszyć obecny system? Ponieważ koszta likwidacji są chyba wyższe, aniżeli zmian na lepsze – np. aby NFZ był podzielony na samodzielne, regionalne oddziały – quasi Kasy chorych?

4. podatek liniowy z ulgą prorodzinną, likwidacja niepotrzebnych opłat – jak najbardziej skłaniam się ku temu, aby stwierdzić, że są to tematy zastępcze, które często są powtarzane, a niewiele się w ich sprawie robi.

W Polsce mamy de facto podatek liniowy, i kto chce go płacić go płaci. Ulga prorodzinna, to moim zdaniem za mało. Państwo powinno się skupić na tym, aby był większy procent urodzeń, bo od tego zależy reprodukcja społeczeństwa, system ubezpieczeń jak i ewentualna konieczność uzupełniania braków na rynku pracy, poprzez różnych migrantów. Jest to niewątpliwie wyzwanie, które tak samo spotyka “nowe” demokracje jak i kraje zachodnioeuropejskie. Odpowiedzią na to powinna być szeroko rozumiana polityka prorodzinna – czyżby Giertych miał rację? Mając dużo dzieci, jest kogo uczyć w szkołach i nie trzeba ich likwidować. Dużo dzieci, to także potencjalni przyszli pracownicy. Ponadto dzieci oznaczają wydatki, czyli wpływy z podatków. Baby-boom jako siła napędowa gospodarki.

Jeśli chodzi o likwidację niepotrzebnych opłat, to bym się jeszcze raz nad tym zastanowił: przecież to są wpływy budżetu, koszty wydrukowania, papieru no i obsługi też istnieją. Np. na zachodzie płaci się gotówką lub kartą za wydanie zaświadczenia o zameldowaniu, oczywiście są ulgi – np. jeśli chodzi o stypendia. W Polsce z kolei, są głupie znaczki opłaty skarbowej – ich emisja, koloportaż etc. pochłania za dużo środków, dlatego powinno się wprowadzić płatność gotówką, i może aby niektóre opłaty były minimalne – te najczęściej wydawane, a niektóre trochę droższe. Oczywiście likwidacja głupich opłat jak najbardziej. A co się w tej materii zmieniło?

5. walka z korupcją – no cóż, trzeba przyznać, że sam fakt istnienia takiej instytucji, może od razu zniechęcić kogoś do zawierania pewnych lewych zobowiązań, jednak pani mSZ (minister Spraw Zbędnych) pokazuje, jak z walki z korupcją można zrobić szopkę. Po co kogoś ścigać za głupie dorsze? Po co wydawać takie środki? Lepiej by było, jakby każdy mąż stanu, minister etc. wiedział, że za użycie karty służbowej w prywatnych celach, grozi dymisją. Walką z korupcją powinny się zajmować bezstronne służby, bo w przeciwnym wypadku będzie to zwykła walka polityczna, jak to widać na przykładzie CBA versus ABW. Czy o taką Polskę nam chodziło? A cóż nasz kochany premier zmienił? Zastąpił co najwyżej ludzi z Samoobrony ludźmi PSLu, którzy mają już wprawę w nepotyzmie, we wszelkich jego odmianach. A pani Pitera, musi nabrać wody w usta i milczeć.

6. realizacja polityki historycznej – no ciekawe. A gdzie był pan Premier, jak była 90. rocznica odzyskania niepodległości przez Polskę? Czy w takich sytuacjach, nie powinien być wspólnie z Prezydentem? Czy może uważa, że nie jest to ważne? Najlepsze jest to, że nie wymaga to ani żadnej ustawy, wystarczy przyjść i pokazać, że Polska mimo podziałów, w dni takie jak ten, potrafi wspólnie świętować. A szkoda…

Ostatnio pikanterii dodaje proponowane głównie przez naszych zachodnich sąsiadów tzw. Centrum Historii Europy, w której historia jest odpowiednio selekcjonowana. Sposób podejścia do kwestii polskich, które jednoznacznie wpisują się w istotną historię Europy budzi moje wielkie zdziwienie. Szczególnie brak odpowiedniej reakcji, ze strony pana Premiera, który tym bardziej jako historyk powinien wtrącić nasze Polskie trzy grosze. Gdzież ta polityka historyczna? Potulność wobec sąsiadów to okaz słabości. Niemcy potrafią świetnie obejść kwestie smutnej przyszłości i iść do przodu. A my mając tak chlubną historię, nie potrafimy się wypromować! A przecież to pierwszy rząd, z tak świetnym PR, wiec chyba ktoś po prostu nie chce realizować tego typu polityki i wynika ta deklaracja bardziej z konformizmu aniżeli przekonań.

Także brak zdecydowanych reakcji na kłamliwe publikacje niemieckich mediów, które przeinaczają historię (przypadkowo?) na swoją korzyść, budzi moje wątpliwości.

7. zmiany w prokuraturze (min. rozłączenie funkcji Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego) – czy tak dużo trzeba, jeśli prof. Ćwiąkalski jest specjalistą? Taką zmianę, można szybko i łatwo przeprowadzić. Chyba że się nie chce, albo żąda się zmian będąc w opozycji, podczas rządzenia najwidoczniej to nie przeszkadza, bo można atakować przeciwników politycznych, typu Ziobro.

8. ograniczenie przywilejów władzy, likwidacja immunitetu – nieprawdaż jak pięknie to brzmi? Jednak władza ma pewną wadę – uzależnia. Dlatego raczej jasno trzeba stwierdzić, iż to jest czysto PRowskie zagranie. Efektów brak, a miało być tak pięknie i obywatelsko.

Nie doczekaliśmy się konkretnej ustawy bądź nowelizacji systemu prawnego, aby osoby skazane prawomocnym wyrokiem sądu nie mogły zasiadać w ławach poselskich. Co więcej mam wrażenie, że mamy do czynienia z podwójną miarą: jak Samoobrona była w rządzie to PO była wielce za, a teraz rządzi i nie widać żadnych efektów.

Chyba najbardziej zadziwiające jest to w jak dziwnym kraju żyjemy, o czym świadczy przykład byłego wójta Dorohuska, który wójtem być nie może, ale startować do sejmu, jednej z ważniejszych konstytucyjnych instytucji Rzeczypospolitej już tak – czy posłowie są wyjęci spod prawa i są niczym “święte krowy”?

Zainteresowanych szczegółami odsyłam do artykułu na stronie Dziennika Wschodniego.

9. decentralizacja władzy – równie pięknie brzmiące hasło, jednak ma ono sens wtedy i tylko wtedy, gdy na szczeblach które dostaną władzę są nasi ludzie. Sama decentralizacja dla decentralizacji to nic nie warty slogan. Moim zdaniem, należałoby się zastanowić, które kompetencję naprawdę warto przenieść jako prerogatywy władzy samorządowej, a które muszą być podległe władzy centralnej. Niestety brak rzeczowej dyskusji. A szkoda.

Przecież decentralizacja może prowadzić do wielu rzeczy – albo “landyzacji” a la Niemcy bądź tylko w części przekazania kompetencji, które są w innych państwach unitarnych domeną samorządowców. Bardzo niesprecyzowane poglądy, oczekiwałbym od PO konkretów a nie ogólników.

Przedstawiłem kilka wybranych propozycji, które w mojej ocenie można i trzeba by było przeprowadzić w pierwszym okresie rządzenia, ponieważ wtedy to społeczeństwo jest pełne zaufania i lepiej przyjmuje także trudne decyzje. Najwidoczniej kot Alik namieszał, i zamknął te szuflady z ustawami i przystopował prace PO. Zostaliśmy nakarmieni obietnicami, wybawieni od PiSu, ale co dostaliśmy w zamian? Nic specjalnego, miało być inaczej, a jest jak było. Chyba można tą sytuację na swój sposób porównać do demokratyzacji naszego kraju – wydawało się, że po obaleniu komuny, będzie już tylko z górki, nic bardziej mylnego. To dopiero początek!

I jeśli ktoś nie ma koncepcji to jest przegranym. Nie widzę specjalnie tej alternatywy, Dopiero po roku czasu pojawiły się jakieś istotniejsze projekty. Miała być rewolucja październikowa, a zanosi się co najmniej na powstanie styczniowe, z którego niewiele wyniknie. Także zaufanie wyborców ma swoje granice, i będzie się kurczyć a wtedy nie będzie już tak cudownie.

Największy błąd jaki popełniła Platforma, to złożenie obietnic, które ciężko będzie spełnić. Tym bardziej iż w roli koalicjanta jest pewna partia, która będzie ostro dawała po hamulcach, w razie zagrożenia własnych interesów. Parafrazując słowa Marszałka Komorowskiego: “Jaki koalicjant, takie rządzenie..”.

To czego ewidentnie brak PO, to brak konkretnej wizji, więcej w tym miłych sloganów i hasełek, z których nic nie wynika. Brak szacunku dla prezydenta też nie świadczy dobrze o partii mającą się za inteligencką.

Nie ma się co łudzić, także za rok nie będzie widać wiele efektów pracy rządu. W kuluarach otwarcie się mówi, iż wielu ważnych polityków PO ucieknie do Parlamentu Europejskiego, czyżby brakło już koncepcji na władzę?

Osobiście współczuję Tuskowi, bo miał naprawdę rewelacyjny start. Ja na jego miejscu zaraz zrobiłbym nowe wybory i wywindował swoją większość na 60%. Oczywiście wiąże się z tym ryzyko, ale wtedy już nic nie stoi na przeszkodzie, aby realizować swój program polityczny, zarówno opozycja wszelkiej maści jak i prezydent są wtedy nic nie znaczącymi pionkami w grze…

WP Theme & Icons by N.Design Studio
Aktualności RSS Komentarze RSS Zaloguj się