Powyborcze refleksje

Polskie piekiełko Komentowanie nie jest możliwe

PO jak żadnej dotąd innej partii w Polsce po 1989 r. udało się ponownie wygrać. Jest to ewenement, biorąc pod uwagę bilans nieudolnych czterech lat rządów PO wraz z PSL. Wydawało by się, że zarówno prymitywny PR, granie Januszkiem, wreszcie katastrofa Smoleńska czy deficyt finansów publicznych powinny przechylić szalę zwycięstwa dla PiS. Tak jednak się nie stało i chyba nawet lepiej.
Wiadomo lepiej wygrać i rządzić, niż ciągle być w opozycji. Jednak obecna sytuacja nie jest specjalnie ciekawa. Co więcej, mam nadzieję, że nie będzie trzeba terapii szokowej, aby bardziej ludziom uzmysłowić jak beznadziejnie jest. Co mnie martwi, to fakt, iż po czterech latach ciągłym argumentem w dyskusji jest: “A bo Kaczor…”, przecież to żaden jakościowy argument. PO od ponad 500 dni ma ’swojego’ prezydenta, więc teoretycznie jest wstanie uchwalać gotowe ustawy… i nie musi się oglądać na marginalną sektę oszołomów*, która jakby nie było jest drugą siłą w sejmie.
Można powiedzieć, że teraz PiS może grać na wykrwawienie się przeciwnika, bo na kogo będzie można zrzucić winę? A jak Tuskowi braknie głosów, będzie musiał prosić Palikota, który po swoich postulatach będzie żądał wysokiej ceny. Natomiast SLD nie będzie na rękę bliższa współpraca, bo PO pokazała, że jest gotowa przejąć bardziej wartościowych kandydatów, co tylko może jeszcze bardziej czerwonych pogrążyć. Mimo wszystko wolę SLD niż Palikota, bo ci pierwsi są bardziej przewidywalni. Z kolei PSL będzie skutecznie ograniczał Tuska w działaniu, stąd należy przypuszczać, że będzie nowe rozdanie ok. 2013 roku, kiedy jeszcze sondaże będą mocne… A wtedy chyba Donald ucieknie do Brukseli – plotki na ten temat krążą od dawna.
Co mnie zdziwiło, to jednak wyborcy. Wszyscy wymagają a jak trzeba głosować, to nie ma komu. Idealnym przykładem jest tzw. Polonia, która w porażającej liczbie uczestniczyła w wyborach…
Ja osobiście skorzystałem z możliwości głosowania korespondencyjnego, co ograniczyło do minimum nakłady związane z głosowaniem. Kolejna refleksja związana stricte z ustawą, to JOWy do senatu. Co do tego mam nieco mieszane zdanie, ale co tam, trzeba być otwartym.
Wydaje mi się, że lepiej już było i Tusk będzie musiał albo zacząć działać albo przestać rządzić – innej opcji nie ma. Co prawda jest Polska w Budowie, ale nikt głośno nie mówi, że autostrady będą płatne i kogoś o minimalnym wynagrodzeniu nie bardzo będzie stać na częste przejazdy nowymi drogami… A z powodu złej sytuacji finansowej stawka VAT najprawdopodobniej pójdzie do górnej granicy.
Dlatego mam nadzieję, że nie będzie trzeba, aby Polska była drugimi Węgrami – liczę, że naród się w porę opamięta i przy następnych wyborach ukaże winnych tej sytuacji.
————-
* – idealny przykład języka konfrontacji, główny dialekt TVN24 i profesorka od robaków. Nie miałem zamiaru nikogo urazić. Celem było ukazanie parszywych metod poniżenia przeciwnika z racji braku dalszych argumentów.

Zgoda tylko dla salonu

Polskie piekiełko Komentowanie nie jest możliwe

Piękne hasła słyszeliśmy w trakcie kampanii prezydenckiej, a to “Zgoda buduje” bądź “Polska jest najważniejsza” a celem pokojowej konfrontacji miało być zakończenie wojny polsko – polskiej i przystąpienie do działania dla dobra kraju… Jednak okazuje się, że proponowana zgoda, jest swego rodzaju samą w sobie kością niezgody.

Otóż wypowiedzi JP zamiast być tym bardziej karane i niedopuszczalne, jak zwykle otrzymują przymknięcie oka szefostwa partii a nawet cichą aprobatę. Z kwestii dążeń do wyjaśnienia katastrofy smoleńskiej robi się zaciekłą walkę polityczną. przecież przed kampanią każdy wiedział, że prędzej czy później odpowiedzi na bulwersujące pytania muszą być udzielone i nie da się odwlekać w nieskończoność tych kwestii.

Jednak miłościwie nam rządząca partia pokazuje cały cynizm, o który jeszcze tak niedawno sama osądzała partie opozycyjne. Zarówno w sprawie mediów publicznych widać zakusy upolitycznienia, ale swoimi (czyt. obiektywnymi). Podobnie jest w kwestii podejścia do dziennikarzy: są tylko pro pisowscy i obiektywni? Przecież każdy wie, że są media niemal jawnie wspierające rząd, o czym sam Andrzej Wajda otwarcie raczył nas poinformować. Więc nie jest to tak proste, jak usilnie stara się to przedstawić, tym bardziej iż “salonowe” media mają niewątpliwie większy zasięg, aniżeli media pisowskie.

Komorowski decydując się na start w wyborach prezydenckich musiał mieć świadomość, że w sytuacji idealnej prezydent powinien być swego rodzaju mediatorem pomiędzy większością parlamentarną (i rządem) a opozycją, tak aby faktycznie “zgoda budowała” i wypracowany konsensus wyznaczał kierunek działań państwa na lata, niezależnie od rządzących ekip (np. jak to było w wypadku dążeń do NATO).

Następnie nie należy zapominać, że Konsensus to takie porozumienie, gdzie obie strony zostaną niezadowolone, a nie tylko jedna. Jednak dzięki temu porozumieniu, można osiągnąć więcej, budując stabilny fundament a także decyzja ma większą akceptację społeczną. Czyli owa “zgoda” nie może “a priori” narzucać gotowych i jedynie słusznych rozwiązań!

Tak więc chociażby w kwestii smoleńskiej, nie powinno się szufladkować zwolenników powołania niezależnej komisji śledczej jako piewców wszelkiej maści teorii spiskowych i automatycznych rusofobów. Tym bardziej, że my jako Państwo Polskie (wspólnota wszystkich obywateli) mamy prawo wiedzieć co sprawiło, że doszło do takiej tragedii. To jest obowiązek służb państwowych dostarczyć nam te informacje, a nie jakaś łaska z ich strony. Oni są dla nas, a nie odwrotnie.

Obawiam się jednak, że mamy do czynienia z kolejną “nocną zmianą”. Należy się spodziewać, że krzyż przed pałacem prezydenckim razi wielu. Bo przypomina także o tym, jak się zwracali i traktowali śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Przypomina im o ich oślepieniu nienawiścią i zaciętością.

Osobiście, w sprawie krzyża, jestem zwolennikiem, aby krzyż znajdował się w Świątyni Opatrzności Bożej lub innym równie godnym miejscu. Jednocześnie pragnę wnioskować o to, aby przed pałacem prezydenckim znalazła się informacja o tym wydarzeniu.

Dziwi mnie postawa Tuska i Komorowskiego. Wykorzystując sytuację, mogli by zbić faktyczny kapitał polityczny na tym, działając wedle głoszonych tez o “polityce miłości” i zgodzie, która buduje. Jednak jak widać, są to kolejne puste slogany.

Jeszcze pragnę poruszyć kwestię wykorzystywania tragedii – to nikt inny jak BK odwiedził grób zarówno pary prezydenckiej jak i Barbary Blidy, nawet spotykając się z jej mężem. Więc kto gra na uczuciach i wykorzystuje śmierć do własnych celów? Nieważne.

Teraz niech ta faktycznie “zgoda buduje” będziemy czekać i sprawdzać obietnice z faktyczną realizacją. Jeśli jednak będzie to przebiegało jak z aferą hazardową, to można być pewnym, że następne wybory parlamentarne są nasze ;) Sądzę też, że zgoda i miłość wewnątrz PO rozwali ją od środka (widząc decyzje BK bez porozumienia z partią) i z tego cukru wszystkich zemdli… A wtedy i media pokażą im czerwoną kartkę, bo szczury wiedzą kiedy uciekać ze statku… Czekamy, takiej zgody nawet wyborcy PiS chcą ;)

 

WP Theme & Icons by N.Design Studio
Aktualności RSS Komentarze RSS Zaloguj się